ciche chwile są smutne
wieczorami tylko słychać mruczenie kota
szelest gazety i szmer kapci
one jeszcze przytulone potrafią wzdychać lubieżnie
wdychając kurz spod aksamitnej kanapy
herbata zgorzkniała z smętnym krążkiem cytryny
kawa lepka za słodka
ciężko płyny przełknąć przez ściśnięte gardło
cienie dziwnie połamane w płomieniu świecy
noc zmorą otwarte oczy oczekiwaniem
na jedno dobre słowo
złość i gniew ma dziś złe oblicze
może kiedyś odnajdę te twoje lepsze jutro
