Kobieta w lustrze ma takie inne oczy wydrapuje zeszklone rysy ma wizje ,żeby zmienić wizerunek ten gdzieś wałęsający się w przestrzeni horyzontu gładzi brwi zakreślone czarnym ołówkiem czerwieni kredką ust jędrność powtarza niczym mantrę co rano (jeszcze ze mnie jest piękność) lecz któż uwierzy-twarzy gdy czas nielitościwy odbił na niej piętno.
Jeszcze czeka nie licząc minut drżąc z podniecenia z uśmiechem oczekiwania w odbiciu luster suną ciche marzenia echem przywołania lecz jej uśmiech gaśnie zapomnieniem czas się skończył i tylko te wskazówki zegara biegną nieubłaganie cierpliwość ma złe spojrzenie ?
Trudno czasami uwierzyć,że to odbicie jest mną...Lepiej zdecydowanie byłoby nie patrzeć w lustro, albo kupić jakieś zaczarowane,he,he...Bardzo ładny wiersz Bożenko...