
za te oczy pełne deszczu
który spadł strużką cienką
po powiekach utęsknionych
łzą jasną po policzku
gdzie ucichły wszystkie szepty
rozrzucone po poduszce
dłonie szukające twojej dłoni
ciała rozpalonego od namiętności
porzucone w kącie smutki
ścielą smutne opowieści
wspominając letnie burze
zieleń trawy szelest liści
dziś już nie wiesz
jaki zapach miała wiosna
czy włosy miałam o odcieniu rudym
a sukienkę w purpurowe róże
między ciszą a westchniem nocy
w kobiercu wspomnień
na niebo zapłakane od łez księżyca
rozrzucam wstęgę wzruszeń